~~~~~~~~~~Leon~~~~~~~~~
Pożegnałem się z Niną i usiadłem na ławce. Zacząłem rozmyślać o jej słowach. Wspólne chwile spędzone z Violą zaczęły tracić kolory. Zmęczony dzisiejszym dniem wróciłem do akademika. Od razu się położyłem. Nie miałem siły na nic więcej.
~~~~~~~~~Violetta~~~~~~~~
-Dlaczego Leon broni tej Niny? Przecież widziałam jak ona wychodzi z mojego pokoju z proszkiem! Może już mnie nie kocha?- na samą myśl poleciały łzy. Zaczęłam nucić cichutko Podemos. Nagle przyszły do mnie Fran i Cami.
-Hej Violka! Jak się czujesz?- zapytała Fran
-Violu płakałaś?- zapytała Cami. Dlaczego one muszą mnie tak dobrze znać?!
- Tak.-powiedziałam smutna a łzy znów cisnęły się do moich oczu. Dałam im upust. -Bo Leon tutaj przyszedł z Niną. Jak powiedziałam że ona mnie otruła krzyknął na mnie i wyszedł z tą flądrą.
- Ojej Violu przykro nam. Musimy już lecieć. Zdrowiej i się nie przejmuj. Paa
- Pa- przyjaciółki mnie przytuliły i poszły. Byłam zmęczona więc się położyłam.
NASTĘPNEGO DNIA
~~~~~~~~~Leon~~~~~~
Obudziłem się o 4:00. Nic dziwnego- wczoraj przecież poszłem spać o 17:30. Poszedłem do łazienki, wykonałem poranne poranne czynności i ubrałem się w beżowe rurki, koszulkę z "L" oraz bluzę. Chciałem porozmawiać z chłopakami ale jeszcze spali. Nie dziwne! Zadzwoniłem do Niny czy che się spotkać. Zgodziła się< więc ruszyłem do jej pokoju. Zapukałem. Otworzyła mi uśmiechnięta Nina.
-Hej-przywitała się i musnęła mój policzek- Wejdz!
-Dzięki-wszedłem-co tam?
- Dobrze a u Ciebie?
-Martwię się o Violettę. Nie dzwoni, nie pisze, a wczoraj się dziwnie zachowywała-chciałem spojrzeć na mój telefon ale go tam nie było- Nina, muszę iść na chwilę do domku po telefon.-wyszedłem i ruszyłem do pokoju. Kiedy znalazłem mój cel ponownie ruszyłem do domku Niny. Drzwi były otwarte. Usłyszałem nagle rozmowe Niny z Ludmiłą
-Jak Ci idzie uwodzenie Verdasa?-zapytała swoim plastikowym głosikiem Ludmiła.
-Już prawie zapomiał o tej kretynce Castillo.- Coo? Jak mogłem się tak pomylić do Niny? Chciała mnie uwieść by zranić Violę. A ja jej na to pozwalałem. Bez zastanowienia zacząłem nagrywać ich dalszą rozmowę:
-Robisz postępy. Ale mogłaś dosypać Violetcie więcej proszku tak by kompletnie nic nie pamiętała.
- Nie mogłam bo Leon szedł. Nakryłby mnie i straciłby do mnie zaufanie.
- Ok a teraz wracaj co Verdasa tylko masz go dzisiaj zaciągnąć do Violetty i pocałować go przy niej.
- Z przyjemnością- odpowiedziała szyderczo Nina.
Szybko i niezobaczalnie pobiegłem do domku Vilu. Zastałem tam tylko Fran bo Camila poszła gdzieś z Maxim. Wytłumaczyłem jej całą sytuację i dałem swój telefon by poszła z nim do Angie i pokazała nagranie. Poszła a ja ruszyłem do mojej ukochanej do szpitala.
- Przepraszam, gdzie leży Violetta Castillo?
- Sala nr 79 piętro 3- szybko pobiegłem w wyznaczone miejsce. Gdy byłem na miejscu przez szybę zobaczyłem smutną Violę. Przez ten widok serce mi się krajało. Nacisnąłem klamkę i z wcześniej kupioną różą weszłem do pomieszczenia.
- Hej Violu- powiedziałem z uśmiechem- przepraszam za wczoraj. Pod wpływem tych proszków nazwałaś mnie zboczeńcem iii przez to strasznie się zasmuciłem. Nina zawinęła mnie wokół palca. Dzisiaj się tego sam dowiedziałem. Ale obiecuję że to jest ostatni raz kiedy tak Cię potraktowałem. Przepraszam że Ci nie wierzyłem. Wybaczysz mi?- gdy skączyłem mój monolog włożyłem różę do wazonu. Zaraz po tym Viola przytuliła się bardzo mocno do mnie i zaczęła płakać- Księżniczko nie płacz. Ciiii...
- Ja myślałam że już mnie nie kooochasz i wolisz Ninęęę iii jak wczoraj na mnie nakrzyczałeś tooo...
- Kochanie jeszcze Cię za to przepraszam. Ja cię nigdy nie przestanę kochać. Razem możemy wszystko... "Możemy barwić kolorami duszy, możemy krzyczeć yeeee...
-Możemy latać nie mając skrzydeł na słowach mej piosenki kryjąc się w Twoim głosie- dokończyła Viola swym melodyjnym głosem.- Kocham Cię
- Ja Ciebie też- powiedziałem i namiętnie pocałowałem Violę. - Kotuś kiedy dostaniesz wypis?
- Może nawet dzisiaj po południu.- postanowiłem teraz zostać przy Violi. Przez ten czas nie zabrakło buziaków, przytulasków i czułych słów. Moglibyśmy tak ciągle, ale przerwał nam lekarz prowadzący Vilu...
- Pani Violetta już może wyjść z szpitala. Wystarczy zgłosić się do pani w recepcji i wypełnić papiery.- Poderwaliśmy się do góry. Wziąłem torbę Violki i poszliśmy trzymając się za ręce do recepcji. Gdy już wszystko było wypełnione wyszliśmy z budynku. Spacerkiem doszliśmy do akademika gdzie wszyscy z uśmiechem powitali Violę. No może nie wszyscy... Ludmiła i spółka stała w kącei z kwaśnymi minami. Nagle podeszła do nas Angie z plastikami.
- Mogè Was prośić do mojego gabinetu?- przytakneliśmy i ruszyliśmy za Angie. - Bardzo się cieszymy że już wróciłaś do nas, Violu. Sprawcą twojego pobytu w szpitalu była Nina i Ludmiła, dlatego Nina zostaje wyrzucona z szkoły natychmiastowo. Ludmiła zaś będzie od dzisiaj pomagać do końca swojej nauki w Stud!o sprzątaczkom. Możecie się rozejść.- na tą wiadomość ruszyliśmy do stołówki na kolacje. Po kolacji zostałem z Violą w pokoju i wtuleni w siebie zasneliśmy.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~Hejkaaa :* macie Leonette ponownie ♥♥♥ dodałam post bo złapałam połączenie z netem. Pozostałe dodam jutro jak przyjadę. Zapraszam do komciowania! ♥♥♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz